Ostatni mój wpis dotyczył zakończenia ligi futsalowej, w której występuje. Od tamtego czasu wydarzyło się wiele ciekawych rzeczy, finał Ligi Mistrzów i zwycięstwo Manchesteru United, reprezentacja siatkarzy i siatkarek będą nas reprezentować na Olimpiadzie, do tego męski szczypiorniak również jedzie na Igrzyska.
Nie należy również zapomnieć o naszym rodzynku w F1, Robercie Kubicy który wczoraj wygrał swój pierwszy wyścig w Formule 1 i jest liderem klasyfikacji ogólnej.
Jednak dla mnie osobiście imprezą roku jest Euro 2008, gdzie nasze orły zagrają po raz pierwszy w historii. Na ten wczorajszy mecz czekała cała Polska z nadzieją na pierwsze zwycięstwo z Niemcami. Naród był tak spragniony zwycięstwa jak nigdy chyba dotąd w historii, na każdym kroku manifestując swoje nadzieje. Osiedlowe balkony obwieszone biało-czerwonymi flagami, auta przystrojone we flagi i szaliki, oszaleliśmy na punkcie barw narodowych.
Dzień meczu:
Wstałem po godzinie 11 już z lekkim biciem serca, w głowie kołatała się myśl “Co to będzie ? Jak zagrają?”, ale nic trzeba zająć się sobą. Po obiadku, zasiadam przed TV i pierwsze danie dzisiejszego sportowego dnia. Polscy szczypiorniści grają mecz kwalifikacyjny do MŚ ze Szwajcarią, grają dobrze i zwyciężają zdecydowanie 8 bramkami. Myślę sobie pierwszy dobry znak oby tak dalej. Czas leci wolno i robi się duszno, będzie burza.
Po 16:00 studio, eksperci się wymądrzają, a ja siedzę w oczekiwaniu na godzinę 20:45, ale po drodze jeszcze zobaczę sobie F1 i start Roberta Kubicy oraz mecz naszych grupowych rywali.
O 18:00 Chorwacja kontra Austria, Chorwaci zaczęli od ostrego uderzenia i już w 3 minucie meczu uzyskali rzut karny, który dał im prowadzenie, później słabli w miarę upływu czasu. Mecz słaby i napawał optymizmem, że jednak będziemy w stanie wygrać z obiema reprezentacjami. Kolejny dobry znak.
19:00 ruszyło GP Kanady, Kubica w pierwszej linii , ruszyli obronił drugie miejsce z kwalifikacji , późniejsze wydarzenia na torze spowodowały, że Robert został liderem i dowiózł pierwsze miejsce do mety.Wygrał Kubicy, Mazurek Dąbrowskiego na torze w Kanadzie, nie to już po prostu Polacy muszą wygrać. Szybka zmiana kanału…
20:45 zaczęło się, w TV słychać naszych kibiców “Gramy u siebie, Polacy gramy u siebie”. Graliśmy dobrze, nawet Krzynówek miał okazję do strzelenia gola, ale przyszła 20 minuta meczu i to niestety Niemcy strzelili pierwszego gola po nie udanej pułapce offsajdowej. Napięcie opadło, ale nadzieja nie zgasła, walczyliśmy, biegaliśmy, nie broniliśmy się jak 2 lata temu, ale to Niemcy z zimną krwią tworzyli sytuacje. Nadeszła 73 minuta, Golański nie potrafi wybić piłki, trafia w “Świniopasa”, Klose się mija z piłką, za naszych obrońców nabiega Podolski i wali z woleja z całej siły i niestety 2:0. Nie zdołaliśmy już zmienić wyniku meczu, chociaż była ku temu okazja. Zabrakło dla mnie troszkę większej determinacji, ale to jest turniej jeszcze 2 mecze przed nami, które trzeba wygrać.
Niemcy byli lepsi piłkarsko i widać że dokładnie mieli nas rozpracowanych. My nie potrafiliśmy sobie poradzić z Podolskim zbiegającym do środka, nasza linia obrony wtedy gubiła totalnie krycie, ale coby nie powiedzieć należy pamiętać, że to byli Niemcy, jedna z najlepszych drużyn świata. Każdy inny wynik czy to remis czy porażka Niemców to byłaby “MEGA SENSACJA”. Podsumowując:
“Polacy nic się nie stało… Polacy do boju… Jesteśmy z wami…”
Zapraszam również do obejrzenia statystyk z meczu Castrol Performance Index
Najświeższe Komentarze