To był nasz najlepszym mecz w tym sezonie. Walka na całym boisku, mało błędów własnych, w końcu udało nam się zastosować w meczu to co przed nim zakładaliśmy.
Mimo osłabienia w dużym stopniu naszej drużyny, brak 5 zawodników (prawie połowy drużyny) graliśmy bardzo dobrze, byliśmy zdeterminowani. Nastawiliśmy się na grę aby jak najmniej stracić bramek, żeby nie powtórzył się wynik z rundy pierwszej (0:15).Graliśmy bardzo twardo, zebraliśmy ponad 6 fauli co jeszcze nigdy się nam nie zdażyło, sam zarobiłem żółtą kartkę za dość ostry faul na jednym z zawodników Bog Staru.
Mecz w początkowej fazie był bardzo wyrównany, mieliśmy dwie sytuacje z których mogły paść bramki niestety to Bog Star w 4 minucie meczu ustrzelił pierwszy gola. Po straconej bramce nie ruszyliśmy do szaleńczych ataków bo to by była woda na młyn Bog Staru. Graliśmy dalej uważnie w obronie i wyprowadzaliśmy kąśliwe kontry. Po jednej z nich w 16 minucie meczu Marek strzelił wyrównującą bramkę.
Niestety nie udało się nam utrzymać tego remisu do końca pierwszej połowy w 18 minucie, po uderzeniu zawodnika Bog Staru piłka odbiła się od Sławka i zmniła tor lotu co zmyliło naszego bramkarza. Bardzo szczęśliwa bramka dla Bog Staru. Wynik do przerwy 2:1 dla przeciwników.
My w przerwie wiedzieliśmy że gramy dobrze, mobilizowaliśmy się na drugą połowę. Było czuć że można coś jeszcze ugrać w tym meczu i wierzyliśmy w końcowy sukces, co przed meczem nie było takie oczywiste typowaliśmy conajmniej 5 bramkowe zwycięstwo rywali.
Wyszliśmy na drugą połowę w bojowych nastrojach i pierwsze minuty nie zapowiadała tego co się stało w 5 minucie meczu, po indywidualnym błędzie w obronie stracilismy gola na 3:1. Jednak nas to nie podłamało i dalej graliśmy swoje. Co dało po niecałych 3 minutach efekt w postaci bramki strzelonej przez Adnrzeja złapaliśmy szybko kontakt z rywalem.
Kolejne minuty przynosiły zagrożenie ale wyłącznie pod bramką rywali, zawodnicy Bog Staru zaczynali być coraz bardziej zfrustowani. Każda nasza dobra interwencja w obronie, czy dobrze wyprowadzana akcja doporwadzał ich do pasji.
W 17 minucie meczu postanowiliśmy wziąć czas dla drużyny, Bog Star miał karnego przedłużonego za 6 fauli z naszej strony, ale nasz bramkarz był w super dyspozycji i obronił tego karnego. Na czasie ustaliliśmy że gramy o pełną pule, mówiliśmy sobie bierzemy wszystko, gramy na maksa ostatnie 3 minuty.
Zaczynamy ruszyliśmy ostro, atak z atak, czas upływał my coraz bardziej zdeterminowani by strzelić gola a w szeregach Bog Staru frustracja, przyciskamy ich mocno, ryzykujemy. Na tablicy 19:52, sedzia gwiżdze faul dla nas. Prawa strona boiska, przy lini środkowej, daleko do bramki. Wziąłem piłkę pod pachę ustawiłem i myśle strzelam mocno na bramkę i zobaczymy co z tego wyjedzie. Strzelam mocno, niestety piłka odbiła się od zawodnika Bog Staru ale wraca spowrotem nie namyślając się huknąłem z połowy boiska….gooooooooool. Radość nasza była niesamowita, skakaliśmy w kółeczku jakbyś wygrali mistrzostwa świata, sędzia nawet nie rozpoczynal tylko odgwizdał koniec meczu. Po tym wszystkim pomyślałem sobie utarliśmy nosa pyszałkom z Bog-Staru. Wynik końcowy 3:3.
Do zobaczenia za tydzień gramy z Omegą, będzię równie zacięty mecz, oby tak samo udany jak ten z Bog Starem.
Najświeższe Komentarze